RUCH - komunikaty

Memoriał Wolnego Słowa

  Słowo może i jest wolne, wypowiadający słowo już nie koniecznie.  Polska w 2014 roku nie jest taka różowa i rozćwierkana jak ją przedstawia Prezydent. Odsłonięcie pomnika wolnego słowa na ul. Mysiej, w miejscu gdzie kiedyś mieścił się urząd cenzury, … Czytaj dalej

Czy chcemy mieć państwo?

Stan, w jakim znajduje się obecnie państwo polskie skłania do zadania pytania, czy tzw. „społeczeństwo” w ogóle zainteresowane jest posiadaniem własnego, suwerennego państwa, czy też gotowe jest rozpłynąć się w bezkształtnej, bezideowej, pogrążonej w hedonistycznej orgii masie „Europejczyków”. Warunkiem istnienia … Czytaj dalej

Nowe święto narodowe

Artykuł ukazał się w 21 numerze tygodnika Polska Niepodległa i był pisany jeszcze przed śmiercią Generała Jaruzelskiego. Dzisiaj niczego bym jednak nie zmienił. Nowe święto narodowe Szykuje nam się nowe święto narodowe. Wcześniej czy później odejdzie z tego świata dyktator … Czytaj dalej

narodowiec i wolnościowiec

Mieć taką czy inna narodowość nie jest kwestią wyboru. Na pewno nie jest to wyborem politycznym, takim jak np. uznanie za dobre, lepsze od innych lub za jedynie słuszne, określonych poglądów dotyczących organizacji życia społecznego, kreowania władzy, ustroju gospodarczego itp. … Czytaj dalej

Nie Playam z Owsiakiem.

  Kiedy 22 lata temu usłyszałem o całkiem nowym pomyśle jakim była Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, od razu stałem się jej fanem. Owsiak tryskał pomysłami i zarażał wszystkich dynamizmem działania. Nie uczestniczyłem czynnie w zbieraniu pieniędzy, ale mi też udzielał … Czytaj dalej

Tęcza

13 stycznia 2014 22:35

 

 

 
Jan Ławrynowicz

 

Tęcza na pl. Zbawiciela w Warszawie, potocznie znana jako homo-tęcza jest bez wątpienia obiektem bardzo kontrowersyjnym. Bardzo zachęcam wszystkich do rozpatrzenia tematu tej tęczy pod kątem walorów artystycznych. W gąszczu idei, które kryją się lub też występują otwarcie jako motyw tej instalacji artystycznej można się pogubić. W tym chaosie giną też rzeczywiste wartości estetyczne tego obiektu. Moim zdaniem, gdy zaczynamy się gubić w natłoku opinii rozbrzmiewających z mediów warto zastosować logikę, aby móc znaleźć swój pogląd na tą kontrowersyjną sprawę. Odrzućmy, więc ideologie i skupmy się na omawianiu estetyki, kunsztu artysty i tego jak ten obiekt współgra z otoczeniem.

 

Z względu na interakcje z otoczeniem na wstępie warto podkreślić, w jakim to otoczeniu znajduję się tęcza. Plac Zbawiciela jest dość specyficzną przestrzenia miejską utrzymana w charakterze przedwojennej Warszawy. Żeby była jasność mam na myśli układ przestrzenny a nie pierzeję tego placu. Ten plac jest częścią większej całości, jaką jest Oś Stanisławowska. Jest to zabytkowa kompozycja urbanistyczna. Całość kompozycji została zainicjowana przez Stanisława Augusta Poniatowskiego w roku 1780. Jest to układ przestrzenny wzorowany na francuskich rozwiązaniach stosowanych w urbanistyce. Układ osi i placów gwiaździstych miał łączyć królewską posiadłość w Ujazdowie z Warszawą. Główną osią tego urbanistycznego założenia jest tzw. Droga Królewska wyprowadzona z pl. Na Rozdrożu i przechodząca przez pl. Zbawiciela (obecna al. Wyzwolenia i dalej Nowowiejska). Droga Królewska posiadająca eleganckie otwarcia widokowe, które zachowały się po dziś dzień reprezentuje wyjątkowe wartości architektoniczne, których tak brakuje Warszawie. Plac Zbawiciela jest środkiem ciężkości całej kompozycji, jej najokazalszym punktem. No i ten przepiękny budynek kościoła w stylu późnego baroku. Kościół, od którego nazwy nazwano plac jest jednym z bardzo nielicznych budynków ocalałych z bombardowania w czasie drugiej wojny światowej.

 

Po takiej analizie tego kawałka przestrzeni miejskiej w najbliższym sąsiedztwie tęczy. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, ze cala ta przestrzeń jest wyjątkowym dziedzictwem kulturowym zarówno w skali warszawy jak i całej Polski. Projektując cokolwiek w takiej przestrzeni trzeba bardzo uważać, aby nie naruszyć jej charakteru. Chyba, że chce się celowo zmienić charakter tej przestrzeni. Można pomyśleć, że właśnie zaburzenie wartości i estetyki tego kawałka miejskiej tkanki było celem autorki kolorowej instalacji. Usytuowanie tęczy, skrupulatnie wyliczone, wpływa w możliwie jak największym stopniu destrukcyjnie na całe otocznie. Tęcza zaburza komfort dalekiego widzenia. Komfort dalekiego patrzenia jest to czynnik wartościujący przestrzeń publiczną miasta. Pojęcie to zostało ukształtowane w odniesieniu do naturalnych możliwości postrzegania przestrzeni. Ten rodzaj postrzegania krajobrazu nie tylko dostarcza przyjemności, ale przede wszystkim łagodzi niepożądane skutki, jakie niesie za sobą terytorialny rozrost miast, gęstość i wysokość zabudowy. W okolicy pl. Zbawiciela, z jakiego punktu by nie spojrzeć piękny widok perspektywiczny zostaje ucięty. Tęcza skupia wszystkie spojrzenia na sobie. Jej krzykliwy charakter dominuje tą przestrzeń. Uniemożliwia spojrzenie w dalszą część miasta. Zasłania kościół, którego bryła i elewacja jest sumą dziejowych doświadczeń estetycznych. Zaryzykuje stwierdzenie, że ta tęcza gwałci kawałek Osi Stanisławowskiej. Moim zdaniem tęcza na pl. Zbawiciela jest to kicz najwyższej próby lub też celowe destrukcyjne działanie. Trudno nazwać sztuką coś, co odnosi się z takim brakiem poszanowania dla wartości kształtujących przestrzeń, w której to coś się znajduje. Ten obiekt spłaszcza pojęcie sztuki do poziomu zbędnych kontrowersji. Niewątpliwe taki miał być charakter tej instalacji – nad wyraz kontrowersyjny. Szkoda, że na kontrowersji się kończy. Efekt takiego oddziaływania to tylko podziały i lamenty. Sztuka nie powinna dzielić, lecz zachwycać swoją ponadczasową naturą i pięknem. Jeżeli największym walorem estetycznym instalacji zwanej tęczą są jej krzykliwe kolory to, dlaczego nie rozświetli ona dużo bardziej ponurych miejsc?

 

Fakt, że w takim miejscu, które jest najbardziej schludnym założeniem urbanistycznym, które ostało się w dzisiejszej Warszawie stoi coś takiego jak tęcza pokazuje tylko brak profesjonalizmu ze strony władz miasta. Najwyraźniej ratusz nie potrafi postrzegać zabytkowej tkanki miejskiej jako wartości kulturowej. Szkoda, ponieważ obraz miasta jest świadectwem historii. Świadectwem, które wpływa na nasza tożsamość. Historyczne wartości miasta są wartościami, z którymi nierzadko identyfikujemy się jako mieszkańcy tego miasta. Gdy możemy podziwiać nasze miasto, zachwycać się jego historią stajemy się lokalnymi patriotami. Jakość przestrzeni publicznej ma dużo większy wpływ na człowieka niż mogłoby się to wydawać. Dlatego warto zastanowić się nad czynnikami, które kształtują ta jakość.

Jan Ławrynowicz – absolwent Wydziału Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu w Katedrze Sztuki Krajobrazu przy SGGW.  W roku 2012 uzyskał tytuł zawodowego magistra inżyniera architekta krajobrazu. Jego specjalizacja to projektowanie miejsc pamięci w krajobrazie miejskim.

 

 

 Artykuł ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa

Use Facebook to Comment on this Post