RUCH - komunikaty

Memoriał Wolnego Słowa

  Słowo może i jest wolne, wypowiadający słowo już nie koniecznie.  Polska w 2014 roku nie jest taka różowa i rozćwierkana jak ją przedstawia Prezydent. Odsłonięcie pomnika wolnego słowa na ul. Mysiej, w miejscu gdzie kiedyś mieścił się urząd cenzury, … Czytaj dalej

Czy chcemy mieć państwo?

Stan, w jakim znajduje się obecnie państwo polskie skłania do zadania pytania, czy tzw. „społeczeństwo” w ogóle zainteresowane jest posiadaniem własnego, suwerennego państwa, czy też gotowe jest rozpłynąć się w bezkształtnej, bezideowej, pogrążonej w hedonistycznej orgii masie „Europejczyków”. Warunkiem istnienia … Czytaj dalej

Nowe święto narodowe

Artykuł ukazał się w 21 numerze tygodnika Polska Niepodległa i był pisany jeszcze przed śmiercią Generała Jaruzelskiego. Dzisiaj niczego bym jednak nie zmienił. Nowe święto narodowe Szykuje nam się nowe święto narodowe. Wcześniej czy później odejdzie z tego świata dyktator … Czytaj dalej

narodowiec i wolnościowiec

Mieć taką czy inna narodowość nie jest kwestią wyboru. Na pewno nie jest to wyborem politycznym, takim jak np. uznanie za dobre, lepsze od innych lub za jedynie słuszne, określonych poglądów dotyczących organizacji życia społecznego, kreowania władzy, ustroju gospodarczego itp. … Czytaj dalej

Nie Playam z Owsiakiem.

  Kiedy 22 lata temu usłyszałem o całkiem nowym pomyśle jakim była Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, od razu stałem się jej fanem. Owsiak tryskał pomysłami i zarażał wszystkich dynamizmem działania. Nie uczestniczyłem czynnie w zbieraniu pieniędzy, ale mi też udzielał … Czytaj dalej

Za miskę ryżu.

6 grudnia 2013 12:00


Czasami warto się rozejrzeć wokół siebie, żeby zobaczyć na jakim świecie żyjemy. Gdy usłyszałem, że w Polsce kobieta pracuje za 1,50 na godzinę pomyślałem, że to przypadek odosobniony i nadal mam taką nadzieję. Jednak na stronach internetowych, na których znajdują się ogłoszenia pracodawców często widnieją stawki od 4,50 do 5,50 PLN za godzinę. Wiadomo, że chodzi o najprostsze prace typu ochrona obiektów, ale jednak są to stawki upokarzające i przerażające. Jeszcze całkiem niedawno zamartwialiśmy się losem Chińczyków pracujących za miskę ryżu. Jak widać świat się zmienia nieubłagalnie i chyba coś przegapiliśmy. Cena pracy w Polsce spada w zastraszającym tempie. Jak tak dalej pójdzie dogonimy Chińczyków a może i zamienimy się z nimi miejscami.  Tyle, że oni wykorzystali niską cenę pracy do ożywienia gospodarki. U nas może być zupełnie inaczej dlatego, że nikt z obecnie rządzących nie zdaje sobie sprawy z groźby sytuacji a tym bardziej nie ma pojęcia co robić. Spadające płace mogą pociągnąć całą gospodarkę w dół. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych napłynęło do Polski wielu obcokrajowców z dalekiego wschodu. Świadczyło to o dynamicznym rozwoju naszego kraju, rosnących możliwościach rozwoju. Dziś można zaobserwować spowolnienie a nawet regres co by znaczyło, że przestaliśmy być dla nich interesującym rynkiem. Obecnie przyjeżdżają do nas sprzątaczki z Ukrainy i Białorusi. Pracownicy fizyczni, którzy potrafią jeść nie przerywając wykonywanych prac. Świadczy to o tym, że coraz bardziej ściubimy. Zwyczajnie nie stać nas na zapłacenie uczciwych pieniędzy za uczciwą pracę. Ktoś może powiedzieć, że tak właśnie na Polakach oszczędzali Niemcy przez wiele lat. Tak, ale nie to było podstawą ich sukcesu. Oszczędzanie może przynieść efekt w przeciągu wielu dziesiątków lat, jednak klucz do sukcesu tkwi gdzie indziej.

Według niektórych ekonomistów to dobrze, że płace są niskie, bo jesteśmy bardziej konkurencyjni w stosunku do innych krajów. Tak myśląc ideałem była by stawka zerowa, ale to już pachnie obozem pracy. Dziś znajdujemy się niebezpiecznie blisko takiej rzeczywistości. Dzieli nas od niej tylko 1,50 PLN na godzinę. Problem polega na tym, że nie zarabiający przestają być konsumentami.  Jeżeli teoretycy mieliby rację nie byłoby tak wysokiego bezrobocia. Ciekawe, że w krajach gdzie cena pracy jest wysoka poziom bezrobocia jest o wiele niższy mimo napływu pracowników między innymi z Polski. Skoro tańszy pracownik to dobry pracownik, to idąc tym tropem rozumowania  może warto wymienić owych ekonomistów na tańszych, powiedzmy Białoruskich. Będzie z pewnością taniej a poziom myśli niewiele się zmieni.

Ustawowe zapisywanie jakichś minimalnych płac też niema sensu. Polacy nie takie zapisy już omijali. Wiedzą o tym wszyscy pracujący na umowach – zleceniach, nawet ozusowanych. Takie zapisy służą jedynie celom propagandowym i poprawie własnego samopoczucia polityków lewicowych oraz etatowych związkowców. Mogą sobie odhaczyć sukces, a tym na dole nic się nie zmienia.

Pytanie najważniejsze to: Jak stworzyć warunki takie aby biznesmeni chcieli otwierać u nas firmy? Jak zrobić aby każdy chętny mógł stać się biznesmenem?  Jak to robią najbogatsi?  Postaram się pokazać kilka sposobów, oczywiście w sposób bardzo uproszczony, wręcz hasłowy. O każdym z państw można książkę napisać i nie wyczerpie się tematu.
Pomińmy państwa bogate w surowce naturalne, bądź nietykane wojnami od setek lat państwa bankierskie. Łatwo jest bowiem być bogatym z urodzenia. 

Niemcy i Japonia. Dbanie o swój rynek i konsekwentna ekspansja. Skupmy się na bliższych nam i bardziej znanych Niemcach. Propaństwowe myślenie urzędników. Polityka podporządkowana efektom gospodarczym. Wszelkie poczynania związane z UE jak i z Euro mają na celu wzmocnić pozycję Niemieckich przedsiębiorstw. Jasno postawiony cel aby dominować w gospodarce krajowej i ciągle rozwijać się w przestrzeni gospodarki zagranicznej. Stabilność przepisów oraz poczucie poparcia państwa gwarantuje dobre warunki do rozwoju. Można planować rozwój firm  wiele lat na przód.

Amerykanie oprócz potężnego potencjału i przewagi gospodarczej jakimi dysponują z poprzednich lat i możliwościami manipulacji finansowych wynikających z tej przewagi, twardo trzymają się jednej zasady, a mianowicie niskich cen energii.  Stąd eksploatacja gazu łupkowego, brak akcyzy na paliwo (nie ulegają naciskom UE) i niewchodzenie w żadne pakiety emisji CO2. Według nich można dbać o środowisko ale w inny sposób, nie kosztem własnej gospodarki. Niska cena energii przekłada się na niższe koszty produkcji. Skutek jest taki, że część firm wraca z produkcją do stanów. Oczywiście wszystkie nie wrócą, to jest niemożliwe, ale fakt jest faktem USA zaczynają być z powrotem konkurencyjne pod względem kosztów produkcji.

Anglicy mają bardzo dogodne warunki do startu nowych  firm i niskie obciążenia podatkowe dla małych przedsiębiorstw. Ktoś mógłby zapytać: Po co zachęcać do powstawania małych firm, które nie płacą podatków?  Otóż to! To właśnie nie mieści się w głowach naszych ekonomistów. Firmy te przynoszą ze sobą pieniądze, którymi obracają na danym rynku. Przynoszą ożywienie gospodarcze, zatrudniają pracowników i płacą podatki pośrednie oraz składki ubezpieczeniowe ( o wiele niższe niż u nas). Nakręcają gospodarkę i zmniejszają koszty jednostkowe funkcjonowania państwa. Powodują przypływ pieniądza. W oceanie pieniądza łatwiej jest popływać niż w kałuży. To samonapędzający się mechanizm.

Czy my możemy coś zrobić i w jaki sposób próbuję odpowiedzieć w artykule pt: „Budowanie przewagi”, który ukaże się w najbliższym wydaniu tygodnika Polska Niepodległa.  Oczywiście nie podaję, bo nie znam gotowych recept na kłopoty, ale staram się wskazać pewne metody ich znalezienia.

Konrad Osmycki

Use Facebook to Comment on this Post